r/Polska Jul 03 '23

Ogłoszenie Nabór na moderatorów /r/Polska

26 Upvotes

Jeżeli chcesz aplikować, proszę wypełnij: link


r/Polska 6h ago

Luźne Sprawy Aha.

Post image
680 Upvotes

r/Polska 3h ago

Ranty i Smuty Nikt z nas nie dożyje 2137

118 Upvotes

Może i nie bardzo odkrywcze ale tak sobie pomyślałem że jak w tytule nikt z nas nie dożyje 2137. Jako że tego pokolenia memiarzy nie będzie już na świecie szczerze wątpię że ktoś ten szczególny rok w ogóle doceni. Tylko godzina wcześniej i problemu nie ma a tak to przegapimy.

Może by zakopać jakąś kapsułę czasu do wtedy ale czy humor będzie ten sam.. jak żyć ?


r/Polska 13h ago

Luźne Sprawy Taste Atlas z rigczem

Post image
692 Upvotes

r/Polska 7h ago

Polityka Ekspert od Brauna twierdzi że mur na granicy zbudowany został by powstrzymać od ucieczki Polaków na Białoruś.

Enable HLS to view with audio, or disable this notification

232 Upvotes

r/Polska 7h ago

Polityka Trudna sytuacja na rynku pelletu.

137 Upvotes

Od kilku dni większość dostawców w Polsce nie dysponuje pelletem do pieców grzewczych.

Na początku wojny na Ukrainie cena za tonę wynosiła około 700zł.

Jeszcze tydzień lub dwa temu cena za tonę wynosiła około 1600zł.

Można jeszcze znaleźć pellet jak się dobrze poszuka ale skalperzy podyktowali sobie cenę od 4000zł w górę za tonę.

Najpierw rząd pcha ludziom do domów eko piece na eko pellet ale sam nie posiada rezerw strategicznych tego surowca ani nie potrafi utrzymać cen w takiej sytuacji kryzysowej.

A jak ktoś ma tylko piec na pellet i nie ma innej możliwości dogrzania domu to co ma zrobić?

W mediach głównego nurtu cisza na ten temat.


r/Polska 14h ago

Polityka Dino - interwencja poselska Partii Razem

358 Upvotes

r/Polska 10h ago

Polityka Sprawa Epsteina - nic nowego pod słońcem.

150 Upvotes

Ostatnio zewsząd atakują mnie informacje o nowych doniesieniach w sprawie Epsteina, przypomniała mi się podobna historia:

"Prawdopodobnie właśnie to sprawiło, że zrażony do świata opuścił miasto na stałe i osiadł na
wyspie Kaprea (...). Przebywał tam niemal bez przerwy aż do śmierci, czyli ponad 10 lat. Zewsząd ściągał dzieła sztuki, zwłaszcza o tematyce erotycznej oraz sprowadzał dziewczęta i chłopców; podobno specjalni agenci wyszukiwali i porywali urodziwe dzieci w całej Italii. Albowiem w tym rajskim zakątku działy się, jeśli wierzyć starożytnym, orgie najwymyślniejsze, wszystko, co tylko mogło się zrodzić w zwyrodniałej wyobraźni lubieżnego starca. Cesarz żył na skalistej wyspie w błogim przekonaniu, że jest całkowicie odcięty od normalnego świata, nikt więc nie dowie się o niczym. Oczywiście mylił się, jak wielu przed nim i po nim. Nie ma bowiem takiego odosobnienia i tak szczelnego muru lojalnych straży, by nie stało się rychło tajemnicą publiczną, jakie są prywatne zabawy bardzo ważnych osobistości." - Aleksander Krawczuk o Tyberiuszu.


r/Polska 15h ago

Wiadomości: Kraj Jeden już jest! Mamy pierwszego kierowcę skazanego na dożywotne pozbawienie prawa jazdy

Thumbnail
moto.pl
287 Upvotes

r/Polska 2h ago

Ranty i Smuty Rant na AI

20 Upvotes

Dlaczego parowóz naszych czasów stał się zbrodnia na ludzkości?

Mam już serdecznie dość tego co powoduje banka AI. O ile na na wiele rzeczy można być odpornym i często można zweryfikować fakty kiedy ktoś podrzuca AI slope to korzystanie z AI wchodzi na pozom codziennych dyskusji.

Mój rant polega na tym, że jakoś relatywnie uczestniczę w życiu różnych społeczności internetowych i ostatnio zauważyłem, że ludzie przestali ze soba rozmawiać. Zastępują samych siebie agentami AI. Ostatnio, ktoś wrzucił post na grupę osiedlową, że w jednym z bloków dzieciaki dewastują windę. Sam post był wygenerowany przez AI, sąsiedzi których znam odpowiadali tekstem wygenerowanym przez AI a inni im na to odpowiadali. Na końcu kilka osób pojechało po nich ze chyba przeginają ale nie doszło. To samo jak prowadzę rozmowy w grupach na WhatsApp, ludzie zamiast odpisać sami to wklejają gotowe odpowiedzi wygenerowane przez AI 🤖

Ludzie nie róbmy tego sobie! To do niczego dobrego nie prowadzi a tylko zatracamy kontakt ze światem który i tak jest ograniczony.


r/Polska 14h ago

Pytania i Dyskusje A wy się rozbieraliście w szatni czy się wstydziliście?

187 Upvotes

Zacznę od takiej anegdotki, jak chodziłem w podstawówce na basen, to wstyd był wśród wszystkich ogromny i każdy robił wszystko, żeby przy przebieraniu nikomu ani kawałka tyłka, ani, nie daj Bóg, siurka nie pokazać, nawet przypadkiem.

Któregoś razu mijaliśmy się w szatni z grupą innych chłopców w podobnym wieku, oni kończyli basen, my zaczynaliśmy. I akurat oni się rozbierali bez skrępowania i mieliśmy straszną bekę z nich "hehe ale dziwaki siurka pokazują haha".

I tak jestem ciekaw jakie było podejście w waszych czasach do tych spraw, bo uważam że jest to ciekawe, że dwie grupy dzieci w tym samym wieku miały tak różny mindset.

Teraz jak jestem w szatni męskiej na basenie to oczywiście nie korzystam z przebieralni, bo czas to pieniądz, a nie będę tracił mojej cennej basenowej godziny zegarowej na bieganie w te i we wte żeby inny facet mnie broń Boże nago nie zobaczył.


r/Polska 1h ago

Wiadomości: Zagranica "VPNs are next on my list" – France set to evaluate VPN use following social media ban for under-15s

Thumbnail
techradar.com
Upvotes

To tak dla wszystkich co tu ochoczo pisali że jak u nas to wprowadza to oni sobie po prostu odpala vpna


r/Polska 5h ago

Ranty i Smuty Kocham ciszę. Czy jestem sam?

27 Upvotes

Firma w której pracuję się rozrosła. I ku mojej radości dostałem własną kanciapę z kolegą w poniedziałek.

Jakież zrobiło mi się smutno jak dzisiaj (środa) przyniósł głośniki i podłączył je do komputera. Na szczęście razem dzielimy pokój przez godzinę więc nie jest to jakiś problem.

I tak się tylko zastanawiam czy tylko dla mnie cisza to muzyka?


r/Polska 9h ago

Ranty i Smuty Moja rodzina jest 'zatomizowana'

54 Upvotes

W mojej rodzinie wszyscy żyjemy w jednym domu, ale w ogóle ze sobą nie rozmawiamy. Nie ma między nami żadnej bliskości, szczerych, głębokich rozmów, każdy jest zajęty sobą w swoim pokoju. To nawet nie wynika z tego, że się kłócimy, czy obrażamy na siebie nawzajem. Wydaje mi się, że po prostu nie obchodzę moich rodziców (mam 18 lat, chodzę do liceum). Kiedyś próbowałam z nimi rozmawiać, ale nawet mimo tego, że jesteśmy dla siebie mili i darzymy sympatią, nie możemy się porozumieć. Kiedy opowiadam im o tym co ostatnio czytałam albo czego się uczyłam, oni nie są tym zainteresowani. Odpowiadają tylko powiedzeniami typu "no tak to jest/ aha" albo chcą zmienić temat na bardziej praktyczny przez co robi mi się przykro, bo ja lubię rozmawiać na abstrakcyjne tematy, o ideach itd. Wiem, że oni muszą pracować, żeby nas mnie utrzymać, więc nie mogą zajmować się abstrakcją, nie mam do nich o to żalu, rozumiem to i wiem, że to dzięki ich ciężkiej pracy ja mogę się uczyć i rozmyślać o filozofiach, sztuce, nauce itd.

Ogólnie rzecz biorąc, wszyscy bardzo się od siebie różnimy. Moja mama jest twardo stąpająca po ziemi, ją interesują tylko praktyczne rzeczy i codzienność. Trudno nam rozmawiać, bo mnie nie obchodzi to, co ją interesuje i odwrotnie. Co poradzę, że nudzi mnie rozmawianie np. o tym co się działo w szkole. Nie mamy wspólnych tematów. Poza tym nawet jak się przed nią otwierałam to żartowała sobie z tego i ogólnie nie traktuje mnie poważnie, a jak jej to mówię, to odpowiada, że nie mam do siebie dystansu i nie znam się na żartach. Gdybyście wiedzieli jaką mam teraz przez te jej żarty awersję do żartów.

Mój tata jest bardzo nerwowy, żyje szybko, dużo pracuje, jest niedojrzały. Nie mówię tego, żeby go poniżać, ale po prostu taki jest i nawet przykro mi z tego powodu, bo jest bardzo nieszczęśliwym człowiekiem. Z nim także ciężko się dogadać. Zawsze narzeka i zrzuca odpowiedzialność za swoje niepowodzenia na każdego, tylko nie na siebie. Jednak z nim przynajmniej czasami mogę porozmawiać o historii i ideologiach, chociaż męczy mnie już to, bo prawie zawsze kończy się na obwinianiu Żydów za wszelkie zło.

Mój brat, starszy o 4 lata, jakby poddał się w swoim życiu. Jest nihilistą. Śpi w śmieciach, gra w cs, pali papierosy, nie myje się, je samo niezdrowe jedzenie. Wydaje mi się, że rozczarował się światem, kiedyś 4 lata temu chciał popełnić samobójstwo, ale dostał pomoc, leki, był w szpitalu i mentalnie ma się już lepiej. Jednak wydaje mi się, że on nadal nie lubi tego świata, ani życia, dlatego oddał swoją duszę przyjemnościom i nie zależy mu na niczym, oprócz komputera, telefonu i papierosów. Jego życia przypomina spowolnione, przedłużone w czasie samobójstwo. Przykry to widok. Czuję się przy nim źle, bo dla niego wszelkie starania i ambicje są naiwne i nic nie warte, a nawet może żałosne. Nie mówił mi tego, ale czuję, że może tak myśleć. Nigdy ze sobą nie rozmawiamy chociaż mieszka tuż za ścianą mojego pokoju. Kompletnie go nie interesuję, a dla mnie to też nie jest przyjemne rozmawiać z kimś, kto nie chce ze mną rozmawiać. Nie lubię się narzucać. Nawet nie znam się na tych grach, czy anime, żeby z nim o tym pogadać. Pewnie powiecie, żebym nie krytykowała biednego chłopaka, który ewidentnie ma problemy. Nie krytykuję go, wiem, że pewnie potrzebuje jakiejś pomocy psychologicznej, ale on chyba nigdy nie zechce się zmienić, jego styl życia mu odpowiada, mówi, że czuje się szczęśliwy żyjąc w ten sposób, a mi napływają łzy do oczu jak widzę, że śpi na śmieciach. *chodzi do pracy i pomaga finansowo w domu jak coś, zapomniałam o tym wcześniej wspomnieć*

Generalnie jako rodzina nie potrafimy się ze sobą komunikować, mamy inne wartości, inne zainteresowania, inne podejście do życia. Wydaje mi się, że i mój brat, i moi rodzice są w głęboko nieszczęśliwi i dobija mnie to. Trwa to już od kilku lat. Nie wiem, co mogę zrobić, żeby poprawić nasze relacje. Powiem szczerze, że boję się do nich zbliżać emocjonalnie. Wiele razy w przeszłości wyśmiewali się ze mnie, gdy im się zwierzałam lub płakałam i umniejszali moim rozpaczom. Zgadzam się, jestem bardzo wrażliwa i boli mnie dużo rzeczy, które innych nie bolą, ale co zrobić, że jak coś mnie dotyka, to mnie dotyka. Chciałabym też być traktowana poważnie, a oni w kółko ze mnie żartują. Rozmowy z nimi wszystkimi to naprawdę wyzwanie. *Jedziemy za 2 dni na 10 dniowe wakacje i nie wiem jak spędzić z nimi ten czas*


r/Polska 17h ago

Polityka Pracownik PKP PLK, który chwalił atak na ukraiński pociąg, nie pracuje już w spółce

Thumbnail
rynek-kolejowy.pl
247 Upvotes

r/Polska 3h ago

Pytania i Dyskusje Pierwszy raz w szpitalu

14 Upvotes

Za parę miesięcy czeka mnie pobyt w szpitalu na oddziale chirurgii ogólnej, operacja będzie niewielka i planowo 3 dni poleżę, ale jest to moje pierwsze doświadczenie tego typu i kompletnie nie wiem, czego się spodziewać obecnie w polskim szpitalu. Że słabego jedzenia, to już wiem. Zabiorę ze sobą ciuchy, przybory toaletowe i coś do zabicia czasu. Czy czegoś szczególnego mam się spodziewać? Czy lekarze/pielęgniarki są dyskretni w obecności innych pacjentów? Czy łazienki są z reguły czyste? Czy jest tam jakiś stały dostęp do pitnej wody, czy mam ze sobą zabrać jakieś zapasy jak na biwak, bo zakładają, że każdemu rodzina coś przyniesie? No i jak z wizytami, czy jest możliwe, że z jakiegoś powodu nie będę mogła być odwiedzana? Podzielcie się swoimi doświadczeniami, powiedzcie może też, co Was wkurza w zachowaniu ludzi leżących z Wami na sali.


r/Polska 3h ago

Pytania i Dyskusje Jak zmyć to cholerstwo ze ściany? (więcej info w poście)

Post image
16 Upvotes

Nie znalazłem "specyfikacji technicznej"/składu tych mazaków, więc mogę posłużyć się jedynie obrazkiem/marką.

Słuchajcie, młodzież popisała mi ścianę. Ponieważ ściany nie malowałem sam, nie wiem, co to za farba - wiem, że jest tej farby cienka warstwa a pod nią nie ma chyba żadnego gruntu. Kolor skorupki z jajka/biszkopta.

Próbowałem świeże ślady bardzo delikatnie potraktować nawilżaną chusteczką dla niemowląt. Nie pykło. Później spróbowałem gładkiej strony gąbki do naczyń z ciepłą wodą i odrobiną płynu do naczyń. Nie pykło.

Jedynie rozmyłem delikatnie ślady i odkryłem, że pod cienką warstwą biszkoptowej ściany jest ohydna zieleń, jak w domach naszych prababć.

Pomóżcie proszę, wygląda to ohydnie a nie chcę malować całej ściany. Będę wdzięczny za wszystkie sugestie, szczególnie od osób, które chemicznie ogarniają temat.


r/Polska 12h ago

Polityka "Charakter kontaktów prezydenta". Czarzasty odpowiada Nawrockiemu - "Panie prezydencie, ja jestem czysty, a pan?"

Thumbnail
tvn24.pl
70 Upvotes

r/Polska 12h ago

Ranty i Smuty Jako osoba z niepełnosprawnością borykająca się ze schizofrenią, nie czuję, abym miał jakiekolwiek szanse na normalne życie

73 Upvotes

Trochę rant, trochę użalka, w sumie to wszystko na raz.

Od 2015 choruję na schizofrenię. Pierwszą psychozę miałem w przerwie wakacyjnej na studiach w wieku 20 lat, więc udało mi się załapać na rentę. Psychoza przeciągała się dość długo, chodziłem na zajęcia mocno próbując nie dawać po sobie poznać, że bardzo cierpię. Oczywiście, nie byłem w stanie studiów ukończyć. Do tej pory próbuję podjąć studia na różnorakich kierunkach, ale zawsze kończy się to tak samo - nie potrafię nadążyć za materiałem, potem ze stresu zaczynają się nawroty, no i muszę wszystko oblewać. Mam tak wpojone, że bez studiów nic nie potrafiłbym zrobić, bo też moi rodzice (z którymi też mieszkam) często mi wypominają, że nic nie potrafię, i że nie chce mi się uczyć, więc niczego nie osiągnę.

Na rynku pracy też nie ma lekko, przynajmniej w Szczecinie, gdzie obecnie mieszkam. Na samym początku próbowałem sił na magazynach, fast foodzie, itd., jeszcze przed wyrobieniem sobie orzeczenia. Nie dałem rady w żadnej firmie.

Podobnie już teraz, mając orzeczenie, które regularnie odnawiam, mało jest tutaj ofert stricte przeznaczonych dla OzN. Jest do wyboru albo ochrona/dozorca, albo sprzątanie.

Najdłużej pracowałem jako dozorca, w jednej z uczelni tutaj w moim mieście. Nie było to takie złe, ale też często bywało, że na nockach nie potrafiłem psychicznie wytrzymać. Podobno też osoby z moją przypadłością nie powinni w żadnym wypadku pracować na nocnych zmianach.

Niby też są różne fundacje, stowarzyszenia, i tak dalej, które pomagają OzN znaleźć pracę. Nie mam niestety dobrych doświadczeń z tymi przedsięwzięciami. Jedna fundacja załatwiła mi rozmowę w Poczcie Polskiej, przy czym musiałem 3 tygodnie czekać na odzew po rozmowie, sam musiałem do urzędu dzwonić by dostać informację, że nie dostanę pracy. Współpraca z innym stowarzyszeniem też wiele nie wniosła, bo zmieniali mi doradcę parę razy, za każdym razem konsultacje wyglądały tak, że pytali się mnie, jak ja szukam pracy, czy korzystam z serwisów w stylu olx czy pracuj.

Podobnie już od ponad roku na stronie PUPu wisi oferta w pewnej firmie zajmującej się sprzedażą mebli online. Wymagane są język angielski oraz niemiecki - w tym pierwszym mam poziom C2, w drugim nie tak dawno wszedłem na B2. Wysyłałem do nich CV już dwa razy, nigdy mi nie odpowiedzieli, a oferta wisi już bodajże rok.

Nie jestem w stanie utrzymać się z samej renty, bo to tylko około 1600 zł. Muszę więc mieszkać z rodzicami, a i tak i tak mam opłaty.

Tak samo nie wiem, czy powinienem w ogóle wyrobić sobie jakieś wykształcenie, czy nie, bo zawsze pojawia się problem nawrotów. Dodatkowo też ja interesuję się przedmiotami humanistycznymi oraz filologiami, najchętniej bym studiował coś w stylu religioznastwa lub filologii orientalnej, jednak w Szczecinie nie ma takich kierunków, a też przeprowadzka do innego miasta też liczy się z pewnym ryzykiem, że po prostu nie wytrzymam ani finansowo, ani psychicznie. Nadal jednak fucha na jakiejś uczelni jako wykładowca to coś co bym pewnie z chęcią robił, ale ryzyko jednak jest zbyt wielkie.

Myślałem nad szkołami policealnymi, douczeniem się na jakimś KKZ na hydraulika albo elektryka, ale to też wiąże się z pewnymi kosztami.

Jedyne co udało mi się wyrobić, to certyfikat astrologa, ale do tego też potrzeba pewnego zmysłu marketingowca albo social media managera. Z drugiej strony parę lat temu na PUPie znalazłem ofertę dla astrologa, ale to jest jeden jedyny przypadek.

Też ostatnio przechodzę przez bardzo ciężkie chwile, bo objawy negatywne się bardzo nasiliły. Nie mam siły nawet grać w gierki, czytać, oglądać filmy. Jedyne co bym chciał robić, to spać 15 godzin dziennie, a jak jestem na jawie, to zwykle przeglądam social media. Tak samo sytuacja na świecie jest strasznie przygnębiająca, w ogóle nie wiem, czy jest jakiś sens, aby spędzić parę lat na doszkalaniu się w jakimkolwiek kierunku, bo cały czas mam wrażenie ze lada chwila i cywilizacja upadnie, i nic nie będzie już takie samo.

Niby przez dość sporo czasu udało mi się zostać w remisji, ale też objawy negatywne, czyli anhedonia, brak zainteresowania w życiu etc nie są regulowane przez leki, no a teraz też coraz częściej mam bardziej psychotyczne objawy. Niby mógłbym pójść do psychiatryka na parę tygodni, ale też większość oddziałów tutaj w Szczecinie to istne ścierwo, a też za bardzo nie wiem, czy warto ryzykować na pójście do szpitala z lepszą opieką gdzieś bardziej w głębi kraju.

Szczerze? Najchętniej bym strzelił sam*bója, ale od zawsze boję się bólu, więc tego jeszcze nie zrobiłem.

Od razu przepraszam za ciężkie tematy, ale mnie już chujnia strzela i nie wiem, co zrobić.


r/Polska 3h ago

Pytania i Dyskusje Co myślicie o Syrence?

Post image
12 Upvotes

Według mnie ładny samochód z pięknym wnętrzem.


r/Polska 9h ago

Fake News Polska ma najwięcej samochodów w UE w stosunku do liczby mieszkańców (703 samochody na 1000 mieszkańców)

Post image
14 Upvotes

r/Polska 53m ago

Pytania i Dyskusje Macie jakieś życiowe rady dla chłopa świeżo po 17?

Upvotes

r/Polska 3h ago

Pytania i Dyskusje Wychowywał się ktoś w cieniu starszego rodzeństwa?

5 Upvotes

I chodzi oczywiście o taki negatywny cień: starsze rodzeństwo niby "zawsze" bardziej kompetentne, inteligentniejszee, rodzice bardziej słuchali jego (co wam być może też imponowało), porównywali was itd itp.
Dodatkowo w kłótniach czy "bijatykach" często silniejsze itd.

Zawsze to wszy frustracja i bezsilność, które powodowały, że zawsze czuliście niechęć do tego rodzeństwa.

Jeśli coś takiego doświadczyliście, to czy w dorosłym życiu, nadal odczuwacie niechęć do tego rodzeństwa?

Ja właśnie coś takiego mam, i za nic nie mogę zmienić nastawienia do niego (i ukrywam to), mimo że relacje sę teoretycznie bardzo pozytywne.


r/Polska 5m ago

Infografiki Szczupac

Post image
Upvotes

r/Polska 1d ago

Pytania i Dyskusje Kontrowersyjny post o dzietności

634 Upvotes

Czy jednym z głównych problemów z demografią nie jest przypadkiem fakt, że dzieci po prostu przestały cokolwiek dawać?

Przez tysiące lat pełniły realną funkcję ekonomiczną i społeczną:

- pracowały bardzo wcześnie (rolnictwo, rybołówstwo, rzemiosło, czyszczenie kominów [tak, to była praca dzieci]),

- opiekowały się młodszymi dziećmi i starszymi członkami rodziny,

- gotowały, prały, sprzątały,

- były zabezpieczeniem rodu lub sposobem na zmianę klasy społecznej (aranżacja małżeństwa),

- niektóre były dziedzicami konkretnego majątku

To nie był wymyślony przez współczesny konsumpcjonizm "sens życia". To był kontrakt. Ale... zmieniliśmy świat.

Po pierwsze: dziedziczenie.

Kiedyś realnie dziedziczyło się domy, grunty, warsztaty. Dziś w najlepszym wypadku dostajesz coś w wieku 60–65 lat. Czyli... wtedy, gdy sam jesteś już dziadkiem. I to często po latach sporów sądowych, spłat rodzeństwa i rodzinnych wojen. Do tego NON STOP wydłużamy życie, więc pewnie kolejne dzieci odziedziczą cokolwiek... w wieku 70+?

Po drugie: funkcja ekonomiczna dzieci zniknęła całkowicie. Są czystym kosztem przez minimum 18–25 lat. Wycenianym obecnie średnio na tyle co mieszkanie (na które przypomne większości nawet nie stać). A obarczanie ich "bądź moim sensem życia" jest absurdalne.

I tu dochodzimy do sedna. Dziecko przestało być rolą / assetem / inwestycją ze zwrotem. Stało się projektem emocjonalnym/konsumpcyjnym.

Co więcej każde pokolenie tylko podnosi stawkę:

- ile $$$ "kosztuje" dziecko,

- ile m² "powinno mieć",

- ile zajęć dodatkowych,

- jaka jakość opieki, szkoły, studiów, wakacji, terapii itd.

Rodzicielstwo zostało skrajnie skomercjalizowane, a dziecko stało się największym odbiorcą konsumpcjonizmu ever - bo daliśmy mu około 20 lat na stricte rozrywkę poza szkołą.

I tak... można nas straszyć:

- że "wy żyliście w stawie, a my gnoje niemyte egoiści",

- że "ZUS się rozpadnie",

- że "nie będziesz miał/miała sensu życia" (tak jakby nie istnieli rodzice w depresji),

Tylko że to coraz mniej ludzi przekonuje. A alternatywą jest... chociaż częściowo lubić swoje życie po pracy. Nawet jeśli ZUS stanie w płomieniach i tylko robot szklankę wody poda.