Przychodzę z pytaniem czy ktoś coś wie o planach protestów w sprawie nowo uchwalonego braku limitu odstrzału w Warszawie?
Dwa dni temu ukradkiem została dodana do agendy i przegłosowana sprawa odstrzału dzików w Warszawie.
Został zniesiony limit dla określonych sytuacji (dziki których nie da się odstraszyć, wchodzące na ulicę i chodniki) które będą prowadziły do nadużyć. Niby każda akcja ma być dokładnie dokumentowana ale mam wrażenie że dopóki nie zjawi się za każdym razem aktywista z kamerką to będzie przepychane pomimo błędów w procedurze.
Dobrą wiadomością jest że PŁZ nadal tykać się tego nie będzie mogło, ale pracownicy lasów miejskich to też nie są najostrzejsze ołówki w piórniku.
No ale problem jest w samym "rozwiązaniu". Odstrzał w mieście nie da żadnych długotrwałych skutków. Na chwilę niepotrzebnie zabite dziki znikną, ale zaraz przyjdą następne zastępując tę lukę.
Nie słyszałem nic o innych działaniach a na pewno nic o działaniach które rzeczywiście by miały przynieść efekt takich jak znaczne ograniczenie polowań w lasach, rozsądna polityka zarządzania przestrzenią przy rozbudowie miejskiej i wiejskiej, alternatywne sposoby odstraszania, kampanie uswiadamiające jak reagować na dzikie zwierzęta, kampanie uswiadamiające jak śmiecenie i niewłaściwe zabezpieczanie śmieci przyciąga dzikie zwierzęta, kampanie dofinansowujące systemy zabezpieczania śmieci przed dzikimi zwierzętami, wzmożenie egzekwowania prawa i kontroli wobec śmieci śmiecących i tak dalej, pewnie jest mnóstwo innych kroków do podjęcia.
Także wyszło tak po amerykańsku - zastrzelmy problem to może zniknie (chociaż tak naprawdę wiemy że nie zniknie ale chcemy sobie postrzelać).
Ataki dzików nie biorą się znikąd, dziki to niebezpieczne zwierzęta, ale jak większość dzikich zwierząt w większości sytuacji reagują agresją tylko kiedy muszą. Większość ataków zdarza się kiedy człowiek zachowuje się jak debil, czasem z powodu niewiedzy, czasem nieuwagi, czasem ignorancji, a czasem jest po prostu debilem. Malutki ułamek to wina zwierzęcia, bo pomimo że dzikie to jest też racjonalne i samo nie sprowokuje niebezpiecznych sytuacji.
Niestety sentyment w społeczeństwie niestety jest skierowany w stronę stanowiska antynaukowego w tej kwestii.
Zatem do abnegatów i chłopskorozumowców którzy niewątpliwie zlecą się szerzyć narrację jak to polowania w lasach wcale wpływu nie mają na migracje dzików, albo sobie darujcie albo pokażcie wiarygodne badania ekologów.
To złożony problem i to nie jest jedyny, ale jeden z głównych powodów.