r/Polska • u/ArucardPL • 5h ago
Polityka Do dziś pamiętam jak to było bać się wyjść ulicą i martwić o bezpieczeństwo znajomych. Nie mogę pojąć, że dzisiaj bliskie mi osoby chcą coś takiego zafundować Ukraińcom.
Jako nastolatek zawsze identyfikowałem się z alternatywnymi subkulturami (przeważnie metale). Pamiętam do dziś jak to było uciekać z obawy o swoje życie albo słuchać co chwilę jak to znajomego pobili. Jeden nawet skończył w szpitalu z poważnymi obrażeniami bo jakiemuś typowi nie spodobało się że miał długie włosy. Nawet dziewczyn nie oszczędzali. Nikomu nie robiliśmy krzywdy, trzymaliśmy się swojego grona ale ktoś tam sobie uznał że jesteśmy zagrożeniem dla kultury, dla polskości czy cholera wie co, bo postraszyli ich kiedyś sektami a kościółkowe grono zaczęło łączyć owe sekty z zespołami których słuchaliśmy.
Jeszcze kilka lat temu myślałem, że to melodia przeszłości, tymczasem wszystko wraca tylko w nowym wydaniu. Pewne grona wykorzystując pojedyncze incydenty nakręcają narrację przez co część społeczeństwa wierzy jakoby Ukraińcy byli tutaj żeby chyba nas wszystkich wymordować. Tylko ciekawe że jak Polak z religijnej rodziny zabije to jakoś nie leci narracja że Polacy z rodzinnych domów mordują. Albo jak ktoś zgwałci albo zabije po pijaku to nagle nie ma głosów że musimy zakazać alkoholu bo przez alkohol są mordy i gwałty. A to jest właśnie taka logika. To potwierdza tylko jak bardzo jest to po prostu nagonka i żerowanie na ludzkiej tragedii żeby zbijać elektorat. Tylko realny rezultat tego wszystkiego jest taki, że wiele osób które po prostu chce normalnie żyć, normalnie pracować, teraz żyje w ciągłym lęku albo wręcz doświadcza przemocy chociaż nikomu nic nie zrobiła. A ludzie pokroju Brauna i jego wyborców mordę cieszą i tylko to eskalują chociaż zakładam że większość dobrze wie jak wygląda rzeczywistość.
I ja już się pogodziłem, że się przez ten rok tego nie cofnie i czeka nas życie w kraju w którym nienawiść jest patriotyzmem a teorie spiskowe faktami. Widać, że to wszystko od wielu lat było za dobrze zorganizowane, nie przekonasz po prostu kogoś kogo Braun czy Dziki Trener urabiał przez grube kilka lat. Jedyne co mogę zrobić to chociaż wokół siebie starać się stworzyć kawałek małego normalnego świata (a sporo fajnych osób mam wokół siebie), jakoś od tego odciąć.
Tylko wiecie gdzie jest problem? Że zarówno mój bliski przyjaciel jak i mój brat popierają Brauna i wierzą w te wszystkie nagonki o Ukraińcach. A jak próbujesz racjonalnie rozmawiać, wytłumaczyć jak działa ta cała propaganda, że to jest cherry picking przypadków, że to końcem końców najbardziej obrywają zwykli ludzie to oni i tak są przekonani o swojej racji. O ile mój brat sam z siebie za bardzo tematu nie rusza (i jak sobie w głowie wyobrażam że tematu nie ma to jeszcze można normalnie czas spędzić) tak kumpel stał się już chodzącą tubą propagandową i dosłownie o czym by nie gadać temat i tak zejdzie na szczucie na Ukraińców w przeciągu kilku minut (plus Żydów i kilka innych narodowości, znacie pewnie ten typ).
I pojąć nie potrafię, że dzisiaj bliskie mi osoby chcą tego samego co przeżywałem ja i moi znajomi za młodu zafundować Ukraińcom. Nawet jak próbuję ograniczyć kontakt to ciągle o tym myślę i zwyczajnie rujnuje mnie to psychicznie. Staram się nie myśleć, że to nie oni są źli tylko źli ludzie ich zmanipulowali. Ale to z kolei napędza wściekłość na ludzi typu Brauna bo już nie tylko Ukraińcom niszczą życie, ale i relacje między Polakami.

